Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

wtorek, 4 października 2016

Pokój nastoletniego piłkarza.



Właściciel pokoju ma jedenaście lat. Jego ulubiona dyscyplina sportu to piłka nożna. Maks nie tylko sam kibicuje, ale również gra w lokalnej drużynie młodzieżowej. Nie mogło więc w jego nowym pokoju zabraknąć piłkarskich akcentów. W poprzedniej wersji w pokoju znajdowały się meble w kolorze olchy, które choć niezniszczone, nie wyglądały na tyle atrakcyjnie by je uwzględnić w nowej aranżacji. Wymiany wymagała również podłoga. Z poprzedniej aranżacji pozostała jedynie granatowa kanapa. Życzeniem mamy było, by w projekcie uwzględnić zasłonę okna ze względu na bardzo bliską odległość od ulicy. Dotychczasowe ustawienie mebli, wypracowane metodą prób i błędów - sprawdziło się, więc w nowym projekcie w tej kwestii nie nastąpiły znaczące zmiany. Pokój jest niewielki, optymalne wydało mi się ustawienie mebli wzdłuż ścian. Ze względu na niższą od standardowej wysokość pokoju odradziłam tradycyjną lampę, w zamian której zaproponowałam oświetlenie na linkach. Za kanapą znalazła się fototapeta, oczywiście z motywem piłkarskim. Pokój znajduje się na parterze, jest mało słoneczny, białe meble z połyskiem odbijają światło - jest więc jaśniej, a nowe panele podłogowe współgrają z kolorem drzwi. Brakuje jeszcze fotela i szafki nad biurkiem, wstrzymałyśmy się również z zakupem dywanu. Ale zmiana przed i po jest ogromna - musicie wierzyć na słowo - nie zrobiłam niestety zdjęć przed :( . Pokój zyskał charakter. Od razu widać co jest pasją jego właściciela. A ja zyskałam pewność o słuszności moich decyzji i to nie tylko w kwestii aranżacji tego pokoju. Zadowolenie Maksa i jego Mamy to dla mnie duża porcja motywacji do pracy.






środa, 28 września 2016

Pokój nastolatka, czyli pokój dziesięciolatka dwa lata później.



Jak ten czas szybko płynie! To już prawie rok od mojego ostatniego wpisu. Na blogu cisza, ale w moim życiu - dużo się działo. Kilka zmian nastąpiło, coś się zaczęło, a coś skończyło. Próbowałam przejść na "wnętrzarski odwyk", na szczęście nie udało się. Miłość do wnętrz zwyciężyła! Duża w tym zasługa moich najbliższych, którzy przez cały czas "odwyku" delikatnie przypominali, co w życiu najważniejsze. Powrót do wnętrzarskiej aktywności rozpoczęłam od kilku zmian w pokoju mojego już nastoletniego syna. Wcześniej już pokazywałam pokój tu.

Niebieskie krzesło Jules z Ikea, przemalowałam na czarno. Krzesło było już dosyć zniszczone po dwóch latach intensywnego użytkowania. Chciałam wymienić je na nowe. Znalazłam jednak puszkę czarnej farby kupionej już jakiś czas temu w zupełnie innym celu. I spróbowałam z malowaniem. Pomysł okazała się super! Farba ma lekki połysk. Krzesło wygląda świetnie. I posłuży pewnie jeszcze trochę zanim nie kupimy czegoś nowego.



Ulubiony fotel całej rodziny, czyli Ball Chair musiał przejść renowację po jedenastych urodzinach syna. Nie zniósł zmasowanego ataku szalejących imprezowiczów. Po imprezie składał się z dwóch części: podstawy i kuli :(. Mój mąż wykazał się ogromną pomysłowością i cierpliwością. Posklejał, wzmocnił i fotel stoi. Tegoroczna impreza urodzinowa odbyła się już bez strat w meblach, choć przezornie chciałam wynieść fotel z pokoju. Tym razem było znacznie spokojniej.




Zainteresowania syna przez te dwa lata zasadniczo nie zmieniły się. Nadal jest fanem Star Wars i uwielbia Harry Pottera. Ku mojej radości Marcin czyta dużo książek i choć korzysta głównie z zasobów Biblioteki, to jego domowy księgozbiór rośnie. Dokupiłam więc kolejny regał, zostało jeszcze trochę miejsca na nowości. Nie jest jednak tak wspaniale, bo jak typowy nastolatek także i mój syn, uwielbia gry. No i pojawił się w pokoju większy i oczywiście nowocześniejszy telewizor (chociaż przyznaję się, że ja też czasem z niego korzystam ;)).



Na koniec nowe łóżko. Kupione już rok temu po długich poszukiwaniach. Muszę napisać, że w moim rodzinnym mieście kupienie mebla dobrej jakości, w dobrym guście (określę to tak delikatnie!) w dobrej cenie i jeszcze stojącego w sklepie (można zamówić, zapłacić i ..... czekać)- GRANICZY Z CUDEM! Cud się jednak zdarzył. Nowe łóżko ma wygodny materac, pojemnik na pościel (niech się dziecko uczy słać!) i może pełnić funkcje wygodnej kanapy. Na tym zalety się kończą, bo przy słaniu i opuszczaniu materaca słychać dźwięk przypominający wystrzał z karabinu. Do czego hasłem swym nawiązuje poduszka, którą udało mi się nabyć za 10 zł w moim ulubionym dziale z przecenami HM Home.



Myślę, że pokój będzie się zmieniał wraz z wiekiem mojego syna. Widzę też, że jest mi coraz łatwiej te zmiany wprowadzać. Marcin coraz chętniej wyraża swoją opinię, co mu się podoba, a co nie. Sama jestem ciekawa jak ten pokój będzie wyglądał za kolejne dwa lata.